Rocznica zaślubin Polski z morzem to zawsze dzień refleksji nad kondycją Polski morskiej i rzecznej. Okazja do przypomnienia drogi, jaką przeszliśmy nad Bałtykiem od dnia, w którym generał Józef Haller dokonał tego symbolicznego aktu. W dorobku – powstanie Gdyni, stworzenie floty, administracji morskiej, szkolnictwa, także akcentowanie dumy z kształtowania tradycji narodu morskiego i wodniackiego. Potem czas wielkiej wojny i wielkich przemian, których finał przeżywa wciąż nasze pokolenie. Także na polu uprawy morza i naszych pięknych i perspektywicznych rzek, o których chcemy pamiętać i mówić.
Są to podstawowe idee świętowania tego dnia. Edukacja zmierzająca do wyrobienia głębokiego przekonania, że wytarty z pozoru slogan, o morzu i rzekach, które „żywią i bogacą”, nigdy nie straci aktualności.
Zawsze 10 lutego wspominamy pionierów – Eugeniusza Kwiatkowskiego, Kazimierza Porębskiego, Mariusza Zaruskiego i innych – wizjonerów i twórców naszej morskiej historii. 95 lat temu, na 2 lata przed dojściem Rzeczypospolitej na pucki brzeg Bałtyku, powstało Stowarzyszenie Pracowników na Polu Rozwoju Żeglugi „Bandera Polska”, przekształcone z czasem w Ligę Morską.
Historia morska naszego kraju to historia wzlotów i upadków. To chyba zresztą typowa logika procesów historycznych. Wydaje się, że po latach regresu, bolesnych przewartościowań mamy szansę na ponowny rozwój. Wiadomo, że nie wrócą czasy wielkiej rybackiej floty dalekomorskiej czy wielkich stoczni zatrudniających dziesiątki tysięcy ludzi.
Ale na tych, wydawałoby się gruzach, morskiej potęgi wyrastają nowe inicjatywy. Bo fundamenty okazały się mocne. Zbudowane przez prekursorów z czasu puckich zaślubin i przez kolejne pokolenia ich uczniów, wychowanków.
Dlatego tak ważny jest ten nieustanny proces edukacji morskiej i rzecznej. Łączący pokolenia. Nie tak dawno ponownie podniósł banderę żaglowiec „Generał Zaruski” – jego historia i nazwa to właśnie fragment tego fundamentu. Tego samego dnia po przeciwnej stronie Zatoki Puckiej uruchomiono nową przystań w rybackiej Kuźnicy. Tutaj znowu nie sposób nie wspomnieć o korzeniach. Odwiecznych gospodarzach, ludziach naszego morza, Kaszubach.
Jakże licznie pojawili się wówczas w Pucku, dokumentując, że doskonale rozumieją słowa Hieronima Derdowskiego „Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski”.
10 Lutego 1920 roku w Pucku padał deszcz. Tłum dostojników pod parasolami asystował w symbolicznym akcie zaślubin Polski z morzem.
Na znak admirała Kazimierza Porębskiego, komendę do podniesienia bandery podał 25 letni oficer marynarki Eugeniusz Pławski. Ten sam, który 21 lat później na Atlantyku, jako dowódca ORP „Piorun”, stanie na drodze „Bismarcka” – pancernego kolosa Kriegsmarine, budując legendę wielkich dni małej floty. Znad Zatoki Puckiej na Atlantyk. Ta pucka rocznica skłania do szukania takich symbolicznych zestawień. Bo ten dzień to najlepsza okazja do przypominania, że morze i rzeki to wielka szansa, ale wymaga od sterników państwa odpowiedzialności i wyobraźni. Takiej, jaką mieli pionierzy polskiego morza, którzy tutaj w Pucku 10 lutego 1920 roku tę szansę dostrzegli.
Wciąż czeka na swój czas, zrozumienie na rządowych salonach, Polska Marynarka Wojenna. Swoistym memento mogłyby tu być słowa ministra Józefa Becka wypowiedziane w 1939 roku z trybuny sejmowej, że „Polska od Bałtyku odepchnąć się nie da!”. Podobno historia nie powtarza się nigdy, jednak warto o niej pamiętać. Warto pamiętać także, że kadry dla polskiego morza wyrosły nad Wisłą – w Toruniu i Tczewie. To znowu dla przypomnienia roli rzek w strategii harmonijnego rozwoju. Liga Morska i Rzeczna to nie przypadkowe połączenie.
Liga Morska i Rzeczna pamięta i składa pokłon wszystkim Sybirakom, gdyż dzisiaj obchodzimy również 73 rocznicę pierwszej zsyłki na Syberię. W tym miejscu pragnę przytoczyć wiersz uczestnika tamtych drastycznych wydarzeń, człowieka, który w imieniu ludzi morza tak ujął ten okres:
10-tego lutego roku 40-tego mając 9 lat
Wbrew mojej woli, poznałem Kraj Rad
Poznałem Archangielsk i okrutne jego okolice
Tam ziemia usłana mogiłami
Tylko dlatego, że byli Polakami
Choć nie miałem dzieciństwa
To jestem szczęśliwy, że do kraju
– powróciłem żywy.