Trzymajmy się morza
Stanisław Staszic

Odszedł druh Waldemar (1943 -2020)

Zwyczajny, niezwyczajny. 3 grudnia na wieczną wachtę odszedł podharcmistrz Czesław Waldemar Budzyń. Harcerz, ligowiec, żeglarz, członek Harcerskiego Kręgu Morskiego. Współorganizator ,,symbolicznego powrotu’’ generała Mariusza Zaruskiego do Ojczyzny.

 

Ktoś zbudował dom na piasku,

wymarzony wspaniały dom,

ale przyszła burza,

runął z wielkim trzaskiem,

zbudowany na piasku dom.

Ktoś zbudował dom na skale,

wymarzony wspaniały dom,

przyszły chmury ciemne,

uderzyły fale,

dom na skale ani drgnął.

 

Od najmłodszych lat związany z wodą. Urodził się w Sandomierzu leżącym nad królową polskich rzek Wisłą. Wyjechał na wybrzeże, do Gdyni, gdzie wychowywał przyszłych wilków morskich w liceum morskim. Człowiek instytucja. Wielki orędownik idei generała Mariusza Zaruskiego. Kto poznał Waldka wiedział, że dla niego honor był najważniejszy. ,,Kurs na Słońce” tym zawołaniem witał i żegnał każdego. To nie było czcze gadanie.  Jego entuzjazm, chęć życia i robienia dobrego była widoczna na każdym kroku. Podczas rejsów Tratwą Pielgrzym każdy ranek był witany wspólnym śpiewem ,,Kiedy ranne wstają zorze’’, zaś koniec dnia kończył się pieśnią ,,Wszystkie nasze dzienne sprawy”. Ten zwyczaj Waldek przywrócił z przedwojennego ceremoniału z ORP Iskra. Załoga skupiała się wokół masztu i biało czerwonej bandery. Podczas tegorocznego rejsu od kilometra zero do Pucka cały czas był na pokładzie. Wracał wspomnieniami do dawnych wypraw na s/y Generał Zaruski, s/y Alf i innych jachtach. Był chodzącą historią żeglarstwa. Wzorcem do naśladowania. Jego ogromna wiedza była zbudowana przede wszystkim na ogromnym, wieloletnim doświadczeniu.  W trudnych chwilach śpiewał.

 Trzeba miłość budować na skale,

swoje szczęście oprzeć o głaz.

Gdy w godzinę złą wiatr powieje prosto w dom,

mój dom na skale będzie stać ,

mocno stać, zawsze stać.

 

Druh Waldek całe swoje życie budował. Myślał o innych. Stał z tyłu, z dala od świecznika. Dużo czytał i z tego czytania wyciągał wnioski. Dla niego nie było spraw niemożliwych. Kiedy wszystkim opadły ręce On brał się do roboty. Nikogo nie zostawił.

 

Na to nasze budowanie,

Boże połóż wszechmocną dłoń.

Kto Ci ufa Panie,

mocny jest jak granit,

i szczęśliwie zbuduje dom.

Nie wiem co przyniesie życie,

za godzinę za dzień, czy rok.

Ale wiem to jedno,

Bóg jest skałą wierną,

nie odstąpisz Go na krok.

 

Spotkania ligowe z okazji zaślubin Polski z morzem nazywał weselem. Dla Polaków to prawdziwe święto, z którego powinniśmy być dumni. Na te okazje przywoził podarunki. On wśród ludzi czuł się szczęśliwym. I takim zostanie w naszej pamięci.

Niech dobry Pan przyjmie jego Duszę do załogi żeglującej po oceanie nieba!

Rodzinie, przyjaciołom druha Waldemara szczere wyrazy współczucia składają

 

Przyjaciele z Ligi Morskiej i Rzecznej

 

Ostatnie pożegnanie nastąpi 5 grudnia 2020 o godz.11.00 w kościele pw. Św. Józefa w Sandomierzu

 

Wykonawca: