„Gdy stanę przed św. Piotrem i ten zapyta, jak mnie zameldować, odpowiem: Łamałem młotem wrzeciądza niewoli, prowadziłem Polaków w góry i na morze, ażeby stali się twardzi jak granit, a dusze mieli czyste i głębokie jak morze”
Był jedną z najwspanialszych postaci we współczesnych dziejach Polski. Mariusz Zaruski to postać dziś już legendarna. 8 kwietnia minęła 74 rocznica jego śmierci i każdy kto choć trochę kocha góry lub morze na pewno wie jak duży jest jego wkład w odzyskaniu niepodległości i praca dla dobra Ojczyzny. Urodził się 18 stycznia 1867 roku w Dumaniewie na Podolu w rodzinie o wielkich tradycjach patriotycznych. Był oficerem kawalerii, marynarzem, żeglarzem i taternikiem, malarzem i literatem, jednym z pierwszych marynistów polskich. Przede wszystkim patriotą i wychowawcą młodzieży.
Większą część swego niezwykle bogatego życia poświęcił pracy, której celem było budzenie świadomości morskiej społeczeństwa. W książce „Wśród wichrów i fal” napisał „Łamałem wrzeciądze niewoli, prowadziłem Polaków w góry i na morza, ażeby się stali twardzi jak granit, a dusze mieli czyste i głębokie jak morze”. Za swoją niepodległościową działalność był więziony i zesłany na Syberię. Żołnierz Legionów Polskich, twórca Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Yacht Klubu Polski, Ligi Morskiej i Rzecznej, instruktor ZHP, adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego. To z jego inicjatywy w 1934 roku zakupiono żaglowiec. Nazwano go Zawisza Czarny. Zaruski zostaje jego pierwszym kapitanem. Do 1939 roku odbył 16 rejsów zagranicznych z około 700 uczestnikami – żeglarzami. Ostatni zapis dziennika pokładowego jest datowany 7 sierpnia 1939 roku i brzmi: „Wyjdźcie na morze, gdy tylko będziecie gotowi. Ale musicie być gotowi i moralnie i fizycznie, gen. Mariusz Zaruski. Na pokładzie s/j Zawisza Czarny”. Celowo odkłada kolejny rejs aby pozostać w kraju. We wrześniu wraca do Warszawy aby zasilić szeregi Wojska Polskiego. Nie otrzymuje przydziału mobilizacyjnego. Dociera do Lwowa. W wyniku denuncjacji zostaje aresztowany i przewieziony do Chersonia. Tam też umiera. Przez wiele lat nie ma nawet symbolicznego grobu. Idea jednak żyje. 11 listopada 1997 roku sprowadzono do Polski i złożono na Starym Cmentarzu w Zakopanem urnę z ziemią, pobraną z 10 miejsc z cmentarza w Chersoniu. W kwietniu 2001 roku, w 60. rocznicę śmierci generała zorganizowano symboliczny morski pogrzeb. Ziemia z prochami Mariusza Zaruskiego została wysypana z pokładu STS Generał Zaruski do wody w Zatoce Gdańskiej, na podejściu do macierzystego portu „Zawiszy Czarnego”. W 2011 roku delegacje wszystkich stowarzyszeń z którymi związany był Zaruski udały się do Chersonia aby tam na jego symbolicznym grobie oddać mu cześć. Uroczystości miały charakter państwowy, a honorowym patronatem objął je Prezydent RP Bronisław Komorowski. Od 1946 roku pod polską banderą pływa jacht „Generał Zaruski”. Żaglowiec, z inicjatywy generała Mariusza Zaruskiego, został zbudowany w Szwecji za pieniądze pochodzące ze składek członków Ligi Morskiej i Kolonialnej. Jacht miał być pierwszym z serii dziesięciu bliźniaczych jednostek przeznaczonych dla Związku Harcerstwa Polskiego. Ambitne plany przerwał jednak wybuch II wojny światowej. 30 października 2012 roku w Gdańsku w obecności prezydenta RP powtórnie podniesiono biało czerwoną banderę na STS Generał Zaruski. Odbudowano go wspólnym wysiłkiem wielu instytucji i stowarzyszeń. Nie zabrakło też Ligi Morskiej i Rzecznej. Jacht od tej pory służy młodzieży do szkolenia żeglarskiego. Generał Mariusz Zaruski należał do tej nielicznej w skali kraju, ale niezwykle aktywnej grupy ludzi, dla których ówczesny niewielki dostęp do morza, jaki miała Polska, wystarczył do odkrycia przełomowej w dziejach państwa, wizji Polski morskiej i którzy to doceniali. Jego zdaniem to właśnie żeglarstwo miało odgrywać szczególną rolę w przekształcaniu lądowej świadomości narodowej Polaków na morską. Miało ono kształtować charaktery młodego pokolenia. Napisał: „Pływałem, (…), mokłem i marzłem na pokładach jachtów nie po to, ażeby z Was uczynić sportowców (…) lecz dlatego, ażebyście Wy, (…) poznali morze, (…) bezcenną wartość, bez której nie ma życia dla (…) Polski”.
Marek Padjas
Okolicznościowe karty wysłane z Chersonia i Zakopanego – ze zbiorów autora.