Po 13 dniach zmagań z wiatrem, deszczem i silną falą przeszedł do historii IV Flis Wiślany zorganizowany po 11-letniej przerwie przez Ligę Morską i Rzeczną. Uczestnicy jednak, choć zmęczeni, trochę żałują, że się już skończył, a organizatorzy obiecują, że w przyszłym roku V Flis będzie jeszcze bardziej okazały, a jego termin zostanie ustalony przed Dniami Morza.
W poniedziałek 7 lipca po południu cały konwój złożony z 8-miu jednostek żaglowych i motorowych oraz asekurujących je jednostek inspekcyjnych i zaplecza socjalnego w postaci pchacza i barki zwanej koszarką wpłynął na Motławę.
Niedaleko starego Żurawia, a naprzeciwko gmachu Filharmonii Bałtyckiej, na nabrzeżu ok. 70 uczestników pożegnało się ze wspaniałą przygodą, jak określali wiślaną wyprawę młodzi flisacy. Prezes Ligi Morskiej i Rzecznej kpt. ż. w. Andrzej Królikowski stwierdził, że flis był przedsionkiem do przygotowania młodych ludzi do prowadzenia jednostek żaglowych i motorowodnych. Tradycja flisu będzie kontynuowana – zapowiedział Prezes – i tak, jak udało się zorganizować całą wyprawę po 11-tu latach przerwy, tak i następny V Flis będzie jeszcze bardziej okazały.
Po przemówieniach towarzyszący żeglarzom na drewniano-słomianej tratwie król mórz i rzek Neptun w towarzystwie szefostwa flisu przekazał wiceprezydentowi Gdańska Marcinowi Szpakowi przywieziony z Mazowsza worek zboża z napisem: „Wisłą do Gdańska”.
A na zakończenie wszyscy otrzymali certyfikat podpisany przez króla Neptuna w uzgodnieniu z Prezesem LMiR Andrzejem Królikowskim. Oto jego treść:
„My Neptun, Pan Mórz, Rzek i Oceanów,
oświadczamy wszem i każdemu z osobna,
że posiadacz tego dokumentu odbył ryzę do pala w Gdańsku,
po kilkakroć przemiał zaliczyć zdołał
i na nim odpocznienia doznał,
z czego doświadczenia nabył flisackiego
i do braci gondolierów
policzon został.
Na wieczną tego faktu pamiątkę wystawiono dla…”
….i tu następowały imiona i nazwiska flisaków i osób, zapewniających im bezpieczeństwo oraz należytą organizację rejsu i odpoczynku na czele z retmanem Bogdanem Glinieckim i jego dzielną ekipą. 
Dziękujemy wszystkim sponsorom (patrz nasz dział SPONSORZY) i dziękujemy wszystkim pozostałym firmom i osobom – sympatykom Ligi Morskiej i Rzecznej i entuzjastom wiślanego wodniactwa, których pomoc przyczyniła się do sprawnego i bezpiecznego przeprowadzenia całej wyprawy od Wyszogrodu do Gdańska, a w szczególności kapitanowi żeglugi śródlądowej Witoldowi Łożewskiemu właścicielowi firmy WIR-BUD oraz RZDW w Warszawie i Gdańsku. Do zobaczenia za rok na trasie V-go Flisu Wiślanego!
Nie jest to bynajmniej koniec Flisu w naszym portalu, w którym będziemy jeszcze do niego wracać, przytaczając zapiski flisaków z podróży i fotografie, jakich mnóstwo pozostało na wieczną pamiątkę………
Patrz: Liga w fotografii