Trzymajmy się morza
Stanisław Staszic

Przechowana bandera – 96 rocznica zatonięcia ss Kraków

Parowiec ,,Kraków” podniósł biało-czerwona banderę zrządzeniem losu dokładnie dwa lata wcześniej – 7 lutego 1920 r. – jako pierwszy polski parowiec handlowy na Bał­tyku. Trzech dni brakowało do objęcia przez Wojsko Polskie, pod generałem Józefem Hallerem, odzyska­nego po wiekowej niewoli wybrzeża. Banderę pod­niesiono w Kopenhadze, armator zaś miał swą sie­dzibę… w Krakowie. Stąd i nazwa statku brzmiała właśnie tak: „Kraków”.

Rankiem 1 lutego 1922 „Kraków”  znalazł się przy przylądku Skagen, u wejścia do Kattegatu. Na statku nie było radia, więc z uwagą – przez lornetki – ob­serwowano wysoki maszt opodal latarni morskiej Skagen, na którym wywieszane były sygnały optycz­ne dotyczące sytuacji lodowej w cieśninach duńs­kich i na Bałtyku. Nie było żadnych ostrzeżeń, prócz sygnału o zdjęciu z pozycji latarniowców w Kattegacie. Kapitan zdecydował kontynuować podróż, tym bardziej, że w tym samym kierunku podążało kilka innych statków.

Nocą „Kraków” ugrzązł w polu lodowym na wy­sokości szwedzkiej latarni morskiej Vinga. Sytuacja stawała się poważna: zaczynała spadać temperatura. Należało się liczyć z narastaniem lodu. Drugi oficer Zygmunt Tuleja doradzał wycofanie się na północ, ale kapitan po­stanowił poczekać do rana i wtedy ponowić próbę przedostania się na południe. Jednak rano 2 lutego wolnej drogi nie było już ani na południe, ani na północ. Jeszcze na parę godzin szczęście uśmiech­nęło się do nich: trafił się mocny, stalowy statek, w którego torze udało się dotrzeć aż pod Nidingen. Tam całą noc stali w wolnym od lodu pasie, bojąc się narażać na uszkodzenie kadłuba w ciemnościach. W pewnym momencie nacisk lodów na kadłub małego „Krakowa” wzrósł gwałtownie, pękało po­szycie, woda zaczęła wdzierać się do środka. Kapitan wydał rozkaz opuszczenia statku. Drugi oficer Zygmunt Tuleja był jedynym, który się zbytnio nie ob­ciążał: ubrał się ciepło, do kieszeni wsadził tylko rewolwer i litr wódki na rozgrzewkę, a za pazuchę wsunął banderę ginącego statku.

Kapitan Zygmunt Tuleja, jedna z najbarwniejszych postaci w naszej flocie, zmarł latem 1970 r. Bandera z ss Kraków trafiła do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Wykonawca: