Już tradycyjnie w drugi czwartek października jachty biorące udział w Zlocie spotkały się na Helu. Żeglarze-pasjonaci z całej Polski, którzy przyprowadzili tam swoje ulubione jachty mieli szanse spotkać się i opowiedzieć o sukcesach ostatniego sezonu: udanych rejsach czy zakończonych remontach.
Następnie w piątek, 9 października, po raz pierwszy w historii siedmiu lat cała flotylla pożeglowała do Gdyni, która w tym roku była partnerem strategicznym naszego Zlotu. Dzięki wsparciu władz miasta i pomocy Pomorskiego Związku Żeglarskiego, na kolejne 3 dni przeorganizowano życie gdyńskiej mariny, tak by drewniane i stalowe jachty mogły dumnie zaprezentować się mieszkańcom i turystom przy Falochronie Wschodnim.
Widok stojących burta w burtę mahoniowych Opali czy stalowych J-80 sprawił ogromną radość uczestnikom Zlotu. Wzbudził też duże zainteresowanie spacerowiczów – w końcu jachty, które stanęły na weekend w Gdyni bardzo różnią się wyglądem od najpopularniejszych obecnie jednostek laminatowych. Załogi 'jachtów z duszą’ bardzo chętnie opowiadały gościom unikalne historie poszczególnych jednostek, które – żeglując od dziesięcioleci – przeszły niejedną żeglarską przygodę i zapisały wiele wspaniałych kart w historii polskiego żeglarstwa.Sobota zaczęła się dla uczestników Zlotu od pozowania do tradycyjnego zbiorowego zdjęcia. Wśród żeglarzy w pomarańczowych koszulkach (bo taki kolor Zlot przybrał w tym roku) pojawił się na nim prezydent Gdyni, Pan Wojciech Szczurek. Następnie wszyscy udali się na Falochron Południowy, oddać cześć Witoldowi Bublewskiemu, inicjatorowi powstania dwóch harcerskich żaglowców Zawisza Czarny, którego tablica pamiątkowa została odsłonięta w Alei Żeglarstwa Polskiego.
Południe zastało uczestników Zlotu już na wodzie – wszystkie jednostki wypłynęły na paradę pod żaglami, kierując się do Sopotu. Słaby wiatr nie ucieszył tych z duszą regatowca, jednak pozwolił jachtom pływać blisko siebie, w niewielkiej odległości od brzegu. Dzięki temu zarówno żeglarze jak i spacerowicze na bulwarze mogli podziwiać wszystkie jednostki pod pełnymi żaglami.
Wieczorem, po powrocie do Gdyni, nastąpił kulminacyjny punkt Zlotu: żeglarze wzięli udział w uroczystym zamknięciu Pomorskiego Sezonu Żeglarskiego, który to fakt oficjalnie ogłosił prezes Pomorskiego Związku Żeglarskiego Pan Bogusław Witkowski. Kapitanowie odebrali pamiątkowe plakietki Zlotu, które zawisną w mesach jachtów lub w klubach, przypominając wszystkim o udziale w naszej imprezie. Wreszcie na scenę wyszli Mechanicy Szanty, którzy zagrali wspaniały koncert, gromadząc pod sceną publiczność złożoną nie tylko z uczestników Zlotu, ale również licznie przybyłych mieszkańców Gdyni i turystów.
W końcu, już we własnym gronie uczestnicy Zlotu rozstrzygnęli sprawy najważniejsze: Wiadomym się stało, że linę cumowniczą najskuteczniej przeciąga załoga Rybitwy (Próchno), natomiast w siłowaniu na rękę nie sposób mierzyć się z reprezentantem Farureja (Próchno).
Niedziela 11 października była dniem przeznaczonym na odpoczynek i pożegnania – od rana jachty rozpływały się z Gdyni do macierzystych portów. Wszyscy robili to z żalem – stolica polskiego żeglarstwa okazała się niezwykle gościnnym portem, co docenili wszyscy uczestnicy Zlotu.
Organizatorem Zlotu była Szkoła Żeglarstwa Sekstant. Partnerami strategicznymi Miasto Gdynia oraz Pomorski Związek Żeglarski. Patronat medialny: Żagle, współpraca medialna zeglarski.info. Partnerami „Próchna i Rdzy” byli: Liga Morska i Rzeczna, Urząd Morski w Gdyni, Zarząd Portu Morskiego Hel Koga, Yacht Klub Stal Gdynia, restauracja Kutter, restauracja Kapitan Cook oraz Fundacja Helios.