Z Wisłą związany był od 1949 roku. Uczył większość osób, które dziś mają uprawnienia do pływania po rzece. Zmarł komandor Adam Reszka – legenda Królowej Polskich Rzek. Do końca niestrudzenie i z powodzeniem walczył o przywrócenie żeglugi na Wiśle.
Komandor Adam Reszka przygodę z Wisłą zaczynał w 1949 roku jeszcze na statku parowym „Generał Sikorski”, który potem został przemianowany na „Pstrowskiego”. Od tamtej pory nierozerwalnie związany był z Wisłą. Był m.in. kierownikiem inspektoratu żeglugi śródlądowej, który mieścił się w Porcie Praskim, przez 31 lat był dyrektorem warszawskiej filii technikum żeglugi śródlądowej i przewodniczącym komisji egzaminacyjnej na stopnie oficerskie.
– Wyglądam przez okno, a tam taki przedwojenny marynarz codziennie przychodzi do portu. Wołam go: „Stasiu, a czego ty tu codziennie szukasz?” A on na to, że spać nie może, jak stanu wody nie sprawdzi. Wtedy to się z niego śmiałem. A teraz jestem taki sam wariat. Codziennie w południe wynotowuje w specjalnym zeszycie stany z Wisły, Bugu, Sanu. Tylko za szybko w tym radiu czytają. Walczę z nimi, żeby dyktowali powoli, ale oni i tak coraz szybciej czytają – opowiadał nam komandor w 2005 roku, gdy był już na emeryturze, ale wciąż regularnie pojawiał się nad rzeką.
Adam Reszka w ostatnich latach walczył o przywrócenie żeglugi na Wiśle, która upadła w latach 90-tych. To on w 2004 roku uparł się i opracował szczegółowy plan uruchomienia tramwajów wodnych kursujących wzdłuż warszawskiego brzegu. Mało kto wówczas wierzył w powodzenie tego projektu. Tramwaje jednak ruszyły i pływają do dziś.
Nabożeństwo żałobne odbędzie się w piątek 13 maja o godz. 13 w kaplicy Halpertów na Cmentarzy Ewangelicko-Augsburskim przy ul. Młynarskiej 54/58 po czym nastąpi ceremonia pochówku.